Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Cała jestem w skowronkach..."

sobota, 31 marca 2007 23:28
Dziś we wpisie będzie wszystko! Jak w telenoweli z życia wzięte. To znaczy:
  • potrzeba akceptacji w środowisku pracy i nie tylko,
  • nawiązanie do obecnej napiętej sytuacji społecznej i politycznej
  • babska zawiść
  • przyjaźń mimo wszystko
  • element zdrady i pojawi się ten trzeci...
  • ploty!!!!!
  • babska zawiść- reaktywacja
  • "ja wam pokażę!"
No to do dzieła:
    Na dobry początek pochwalę się,. A co!
Nie, nie majątkiem, urodą czy wybitnymi zdolnościami. Pochwalę się tym, że generalnie w pracy jestem osobą lubianą.
{to był element o potrzebie akceptacji...}
 A teraz mam dowody nawet na to, że ci, którzy mnie nie lubią to jednak mnie lubią tylko o tym nie końca wiedzą...
{I tak oto teoria Dorna (o tych co są z nimi a jak nie są
to sami jeszcze nie wiedzą, że będą) znalazła potwierdzenie
w życiu zwykłych ludzi}
Mam w pracy koleżankę z którą nie poszłabym na sobotnie piwko, nie powierzyłabym jej pieniędzy ani sekretu i która jakby mogła to by mi natrzaskała.
Może to i obraz trochę przejaskrawiony ale "samo mi się to pisze" gdy o niej myślę.
{ uwaga: babska zawiść- cz 1}
Otóż,  ta właśnie osoba, gdy pewnego dnia dostrzegła mnie wyjątkowo elegancko ubraną, powiedziała do swojej psiapsółki:
-Ona chyba kogoś ma!

{ploty, zdrada i ten trzeci..}
Jakie to cudownie babskie! To był największy komplement jaki mógł urodzić się pod moim adresem w jej głowie. Kocham ją za to!
Myślę, że ona mnie też ... chociaż troszeczkę. Przecież taki cudowny komplement nie mógł się narodzić bez pożywki z odrobiny sympatii i podziwu!

{przyjaźń mimo wszystko...}
I co, nie mam powodów do radości.
Jakże ja ją musiałam wkurzyć ładnym wglądem!
Na wszelki wypadek poinformowałam małżonka o tym trzecim. Ploty potrafią się roznieść lotem błyskawicy. A nuż...

{i tu kobieca intuicja i zapobiegliwość}
Na wszelki wypadek również, w poniedziałek (dla podgrzania iskrzących między mną a koleżanką emocji) walnę sobie super makijaż i ubiorę się tak, żeby nie tylko wiedziała, że kogoś mam. Niech ma pewność że jest to obiekt godny pozazdroszczenia!

({babska zawiść- reaktywacja,
"ja wam pokażę..."}

    Na koniec nie będzie morału ani puenty. Będzie odezwa do blogowej, babskiej ludności:

    Kochane dziewczyny, narzeczone,samotne i w związkach, córki, matki, babcie i kochanki!
    Widzę Was prawie co dzień, jak sadzicie kwiatki, przytulacie facetów, dzieci i siebie nawzajem, jak pijecie kawę i myjecie żaluzje, jak czytacie na kanapie i jak nie możecie zasnąć o czwartej nad ranem. Wiem kiedy on nie wysłał sms-a i kiedy nie możecie wyjść z podziwu na głupotą co niektórych "u władzy".
    Życzę Wam, drogie moje, żeby każda z Was miała tyle radości w oczach, szczęścia na twarzy, ciepła w dłoniach i blasku w postaci, aby na Wasz widok największej plotkarze wypadły siaty z przedświątecznymi zakupami i żeby wrzasnęła:
- Ona napewno kogoś ma!

{A to była zupełnie nieoczekiwana pierwsza część życzeń świątecznych}

komentarze (18) | dodaj komentarz

Seks jest przereklamowany

piątek, 30 marca 2007 12:28

    Wiosna w pełni, najwyższy czas pożegnać się z zimowymi wspomnieniami. Ale mnie jednak trochę dzisiaj naszło...
Spokojnie, o seksie też będzie!
    Rzecz miała miejsce w Zakopanem w czasie ferii zimowych. Aby trójka dzieci mojej siostry i moje jedno, miały godziwy wypoczynek, wynajęłyśmy kwaterę i pilnowałyśmy je tam na zmianę.
Było super!
Moja zmiana wypadła oczywiście jak nie było odrobiny śniegu natomiast siostra miała go pod dostatkiem.
Rano śniadanko potem narty, sanki, deski i powrót na kwaterę na obiadokolację.
Dzieci mojej siostry są cudowne. Najstarszy syn, prawie młodzież, nie rozstawał się z moim synem i oboje nie wymagali prawie opieki. Natomiast należało się przyłożyć do Maluchów, to jest: Lulka pierwszoklasisty i Igi- lat 5.
    Pewnego popołudnia, moja zaradna siostra wróciła z dziećmi i małżonkiem na kwaterę. Wszyscy byli mocno padnięci . Kolacja miała być (dopiero!) za dobrą godzinę. Tatuś padł na wyrko byleby przeczekać do jedzonka, natomiast moja siostra zarządziła:
    - Bawić się grzecznie bo ja
chcę chwilkę odpocząć obok ojca.
Na to, niezwykle rezolutny i wszystkowiedzący,  Lulek:
    -Wiem! Będziecie uprawiać seks!
I tu Iśka wykorzystała moment aby pomarudzić z głodu i zmęczenia:
    -A ja nie mam z kim uprawiać seksuuuuu!
    Ja nie mam mężaaaaa!!!

Dyskusję zakończył mój, niezwykle dobrze  wyedukowany, syn:
    -Daj spokój Isia! Seks jest przereklamowany!

Czy widzicie jakie mądre pokolenie nam rośnie!
To oni będą pracować na wasze emerytury!

Ciekawa jestem czy wtedy nadal będą wałkować sekspolitykę, zakaz-aborcja, nakaz-prokreacja, zakaz-pornografia, nakaz-seks za pracę...
Może sobie z tym poradzą lepiej niż my...

komentarze (11) | dodaj komentarz

Masz wiadomość

czwartek, 29 marca 2007 0:40
Czy tylko mi przytrafiają się takie rzeczy?
Byłam umówiona na mieście ze swoim małżonkiem.
Wiedziałam, że jestem spóźniona i żeby chłopina się nie denerwował wysłałam mu sms'a; "Kochanie już do Ciebie idę".
 Śliczny, prawda!
Wysłałam... ale wcisnęłam opcję:"DO WSZYSTKICH"
I poszło...potem lawina telefonów do mnie....
Teraz przeglądam kto go otrzymał:
-praktycznie cała rodzinka bliższa i dalsza
-dyrektor
-koledzy i koleżanki (i nie tylko z pracy)
-ich mężowie, żonki
-dentysta
-paru kolegów z pracy małżonka
-facet od instalacji
-znajomi z wakacji
.........

komentarze (21) | dodaj komentarz

STOP!!!!

wtorek, 27 marca 2007 15:46
Ja już wysiadam!
Tu i teraz! Natychmiast!
Niech ktoś naciśnie hamulec!
Mam dość, dalej nie jadę. Nie mam już siły. Piętrzą się sprawy niezałatwione. Nic nie jest dokończone a to co powinno być już zrobione i odfajkowane , nie jest nawet zaczęte. Mam dość codziennego kieratu!
Zawalonego biurka papierami i notatkami, mrugającego okienka komputera, nieumytych okien, rachunków do zapłacenia, wrzeszczącej komórki, planowania co jutro , pojutrze, za tydzień...
Błagam niech będzie już przystanek. Najlepiej w górach.
Jest takie piękne miejsce pod Mogielicą... albo chociaż u Kaśki pod Śnieżnicą...
Błagam!
Przecież ja nie chcę od razu na Hawaje!!!!!!

komentarze (16) | dodaj komentarz

Mam złodzieja!

niedziela, 25 marca 2007 23:57
Mój blog ma tytuł  "Ktoś mi ciągle kradnie czas" .
I jest to prawda.
Ale dziś to przegięcie!
Zaje...brali mi całą okrągłą godzinę! Oficjalnie i w świetle prawa!
Ponoć oddadzą na jesień.
A gdzie odsetki!

komentarze (13) | dodaj komentarz

PYK!

niedziela, 25 marca 2007 0:16

PYK!

Moje „okno na świat” nadaje.

Czasami zastanawiam się czy już kompletnie nie ześwirowało.

O co oni się kłócą? O aborcję?

Nie teraz o karę śmierci.

Chociaż nie, chyba o eutanazję...

Zaraz, to jak, ratują w końcu to życie czy chcą zabijać?

Ale samemu to już nie można?

Nic nie kapuję. Nie ma się co dziwić; głupia jestem.

I tej wersji się trzymają!

Dlatego musi za mnie, czyli za osobę słusznie z powodu blond-głupoty ubezwłasnowolnionej, podejmować decyzje Roman G.

 

PYK!

Szczotka vileda! Polubisz porządki!

Akurat! Uwielbiam być zamontowana do drugiego końca szczotki i na niej zasuwać. Na pewno to polubię.

PYK!

„Jesteś tego warta”

Tej szczotki czy obrońcy  Romana G.?

„Dbaj o siebie . Zacznij od skóry!”

„Margarett Astor- jak pięknie być sobą”

 Jasne zwłaszcza jak zasuwa się na viledzie ze świadomością, że dobry wujek Roman wszystko za mnie załatwi...

PYK!

O, znowu chodzi o życie. Tym razem o polityczny żywot Józefa O. No, teraz to ma naprawdę przechlapane!

Rozgadał się chłopina.

Rzeczywiście jest jak brzytwa! Poklął na kogo trzeba i  to w trendy stylu. I co będzie teraz z jego życiem? Ani aborcja, ani eutanazja..... może kara śmierci?

PYK!

"A wątroba? Można dbać o wątrobę i nie rezygnować z przyjemności! Hepatil!"

Czy Józef O. zabezpieczył wątrobę przed kolacją z Aleksandrem G.? Powinien! Zresztą powinien pomyśleć nie tylko o wątrobie... Teraz biedaczek żałuje.

PYK!

Nicole Kidman uratowała świat! I to w jakim stylu! I to z kim! Z Clooney’em. Ci to umieją ratować życie. Każde: narodzone, nienarodzone, zapite, szlachetne, upadłe... Ratują jak leci, wszystko! Na cały terroryzm świata wystarczy tylko sama Nicole. O co tu się dalej martwić skoro mamy takich idoli? Świat nie zginie!

PYK!

„Tak powinno być w każdym banku”  No i jest , Wszędzie tak samo....

PYK!

„Cztery oznaki zdrowej skóry”

„Siedem oznak zdrowych zębów”

Po co wam ludzie NFZ? Wystarczy leczyć się z reklam.

PYK!

„Mam już dosyć tego przeziębienia!”

„Świetnie to rozumiem”

„Nie sądzę” "A jednak!”

 Przed oglądaniem tv skonsultuj się z lekarzem albo farmaceutą

PYK!

"Gwarancja zadowolenia albo zwrot pieniędzy!"

Zaraz dostanę zwrot, wywrot , zawrot i wylew z pełną gwarancją zadowolenia

PYK!

Prawie jak tv

Prawie jak życie

Prawie robi duża różnicę...

 

PYK! PYK! PYK! PYK! PYK! PYK! PYK!

PYK! PYK! PYK! PYK! PYK! PYK! PYK!

komentarze (15) | dodaj komentarz

Równowaga rzecz święta!

czwartek, 22 marca 2007 0:35

Co mogłoby mi poprawić humor?

 

  • Zakupy w Sephorze przy jednoczesnej podwyżce pensji o 300%,
  • Wyjazd w góry np. w Beskidy,
  • Wyrzucenie telewizora przez okno,
  • Dobra polska komedia, wartko zrobiona i naprawdę śmieszna( na „Rysiu” roześmiałam się raz i to półgębkiem a na „Testosteronie” już na wiele nie liczyłam dlatego było ciut lepiej),

Beznadzieja! Dalej mi smętnie.... No to jeszcze jedna próba:

 

  • Szóstka w totka ( albo chociaż piątka! to może czwórka?),
  • Dobra imprezka np. babski wieczór  okraszony występem męskiego striptizu, przykładowo z Denzelem Washingtonem w roli głównej,
  • Seks z murzynem!
 

No dobra! Powiem prawdę.

Umówiłam się z Anką na rekolekcje do klasztoru (!). Anka mówi, że tylko tam  można to niebywale przeżyć.

Musiałam więc trochę (dla równowagi) nagrzeszyć.

 

A..... i tu was mam! Panny, matki, żony, babcie i kochanki!

Już widzę jak co niektóre miały przed oczyma Denzela pod prysznicem!

A tu nic z tego.

 To się nazywa umiejętność budowania gwałtownych zwrotów akcji!

 

Rekolekcje rozpoczynają się w przyszłym tygodniu i będą zakończone spowiedzią.

Będę taka nadobna i pogodzona ze światem.

Będę mieć aureolę którą co jakiś czas schowam pod moherowy berecik.

Może nawet zacznę blogować z ojcem dyrektorem....

Od moich wpisów będzie bić taka jasność.....

Już za tydzień!

komentarze (23) | dodaj komentarz

CHAPEAU BAS!

środa, 21 marca 2007 10:15

Pani Prezydentowa od pewnego czasu punktuje u mnie na plus.

A przyznam, że początkowo ciężko jej było w moim rankingu wyjść z minusa.Nie chodzi o to, że nie jest pięknością i zasuwa do samolotu z reklamówką.

Jej pozycja zawsze spadała w dół jak widziałam, że poprawia mężowski krawat, strzepuje pyłek z garniturka, szepcze do uszka....

Dumałam sobie: Taka kurka domowa w cieniu kaczuszki.

A tu, proszę! Rozpuda! Dzień Kobiet!

Ma kobitka własne zdanie i to dodatkowo mądre i rzeczowe.

Nie kłania się w pas ojcu dyrektorowi, nie odszczekuje w mediach, nie tłumaczy się skoro raz powiedziała.

Chapeau Bas! Szacuneczek!

Zobaczymy co będzie dalej.

Mam nadzieję, że nie zobaczę ją u boku Magdzi  Mołek i nie będzie tłumaczyć jak jeść nożem i widelcem.

I zobaczcie gdzie diabeł nie może tam babę pośle!

Toż  to oblicze naszego wodza/wodzów otoczone Gierdychami i Lepperami zostaje odrobinę łagodzone poprzez jedną osobę . I to taką na którą kompletnie nikt nie liczył.

 Mała (wielka) myszka, cicha myszka w zajadle szczekającym zwierzyńcu.....

komentarze (14) | dodaj komentarz

Przedszkole dla modelek. A może tak od razu żłobek?

poniedziałek, 19 marca 2007 1:20
Niedziela upłynęła mi spokojnie, leniwie aczkolwiek z lekkim zgrzytem.
No nie! Nie będę się rozwodzić, dziecka nie wydziedziczę ani nawet pieska się nie pozbędę.
Chłopcy sprawują się super jak na dzień wolny przystało.
Ot, spacerek, kościółek, obiadek, meczyk....
Ale, ale.....mogło być zupełnie inaczej bo już od rana się lekko nabuzowałam i gotowa byłam wszystko zepsuć. Na szczęście rozeszło się po kościach i żadnych szkód nie zdążyłam wyrządzić.
Zacznę od początku:
Piję sobie ranną kawusię , uruchamiam telewizor (a mogłam poblogować!) i znalazłam się w studio TVN. Filigranowa, grzeczna, eteryczna i liryczna Magdzia Mołek jest w trakcie rozmowy z dwoma paniami.
I słucham: o...wybiegach dla kilkuletnich(!) modelek i o...SZKOLE MODELEK dla przedszkolnych i wczesnoszkolnych dziewczątek!
Gały wybałuszam, własnym ,od urodzenia bębenkom nie dowierzam ... może mi młoteczki w uszach nawaliły?...albo się pospalały te, całe synapsy, odpowiedzialne za przesył do mózgu?

Dalej było tylko gorzej!
Panie udowodniły potrzebę bezcennej nauki poruszania się po wybiegu, makijażu, obycia, dbania o urodę itp.
Po co?
I tu usłyszałam argumenty:
    "bo jest wyścig szczurów i trzeba wcześnie zaczynać",
    "bo jest zapotrzebowanie w tv na dzieci"( więc trzeba hurtowni! Może od razu zatrudnić tych od sexafery do produkcji?) ,
    "bo córeczka się garbi".......

Jakaś miła, zaproszona do studia,naukowa buzia próbowała niby wykazać wady i niebezpieczeństwa ale.... no cóż! Trzeba się dostosować do nowych wyzwań! Idzie nowe!
    Akurat według mnie to stare jak świat. Niestety uzbrojone w nowoczesną broń.
Jest rynkowa potrzeba? Można zarobić? No to pyk! Produkujemy!

 Wyobraziłam sobie jakie będą niedługo, te dziewczątka, którym za mocno szczenięcych lat , wbito do małych główek z warkoczykami, techniki sprzedaży "siebie". Nauczono je co jest w życiu kobiety ważne (ba! Najważniejsze!) , że muszą być zawsze chude, że nie wolno im się zestarzeć, że dobry makijaż może wszystko i co mają robić żeby dorosłe autorytety były zadowolone.
Czy już je widzicie jako dorosłe?
Co? Znowu wyszła ze mnie feministyczna jędza!

A taka chciałam być kobieca! Grzeczna, czysta, słodka, ładna i powabna...

komentarze (22) | dodaj komentarz

Wiosna, wiosna ... wiosna, ejże ty..

sobota, 17 marca 2007 18:24

Nie cierpię okresu p.t. :Zbliżają się święta...”, bo:

  • Zazwyczaj nie mogę zdążyć ze wszystkim,
  • W tym roku NA PEWNO nie zdążę z niczym,
  • Wszyscy sprzątają, porządkują (a ja mam ochotę strzelać do tych co myją okna) , kupują, planują wyjazdy (bo święta tuż, tuż...),
  •          Nic się nie zieleni wokół mnie tylko jest szaro, betonowo, brudno a ponoć się przyroda budzi do życia (po przebudzeniu natura w mieście wygląda gorzej niż ja rano po porządnej nocnej nasiadówce),
  • W ogóle nie lubię przejściowych nijakich pór roku. Lubię gorące lato i zimną zimę, Żadnych kompromisów!     
  • Gorąco mi w kurtce albo zimno w płaszczu,
  •  Nigdy nie mogę znaleźć okularów słonecznych w torebce albo znajduję je gdy pada i szukam parasolki,
  •    Jestem znowu po zimie za gruba, nie mam się w co ubrać i wyglądam jak marzanna (powinnam się utopić)
  • Mam krótsze paznokcie u prawej ręki, która cały czas coś szoruje i biedne paznokcie nie nadążają za lewą. Do świąt chyba je zedrę całkowicie!       
  •  Ciągle słyszę o aborcji i prokreacji albo o ekscesach seksualnych tych na górze. To jak mam uwierzyć, że jest radosna wiosna i warto świętować nowe życie!!! Nawet kotom marcowym w takiej atmosferze  nie będzie chciało się rozmnażać!
  •  Zajączki, koszyczki, baranki, jajeczka, kurczaczki.... i kilo kitu. KOMERCJA!!!! A ja się znowu pewnie dam nabrać na zakupy które mi do niczego nie będą potrzebne i nie poprawią atmosfery świąt!
  • To nie możliwe żeby czas tak szybko zasuwał (ktoś mi go kradnie!) . Przecież niedawno była choinka!
     

Ale.. ale... przyjdzie Wielka Sobota, będzie koszyczek, święconka, bazie, mazureczek, lenistwo, rodzinka i będzie cudnie. A ja nie będę mogła uwierzyć, że można nie lubieć  świąt.

Na razie jestem wściekła i pewnie tego nie dożyję.

Bez siekiery nie podchodź!!

komentarze (17) | dodaj komentarz

Jestem śliczna, statystyczna...

środa, 14 marca 2007 21:55

Oto ja.

Mam około 40 lat (w tym roku bo w poprzednim byłam ciut starsza).

Mam trochę ponad jedno dziecko (1,24).Jestem katoliczką ale z praktykowaniem różnie bywa. Nie mniej jednak, dzieci do komunii są doprowadzane.

 

Pracuję, a jakże, ale w najlepszym przypadku na średnim szczeblu zarządzania mimo, że mam lepsze wykształcenie od niejednego faceta awansującego szybciej.

Wszystkie ankiety wskazują, że uważam się za gorszą i głupszą, mimo że, częściej władam obcymi językami i jestem bardziej chętna na wszelkiego rodzaju dokształty niż panowie. Pensję pominę milczeniem (podobnie jak ci od których ona zależy).

 

To ja jestem głównie ofiarą przemocy mimo, że  z roku na rok notują, wzrost ilości moich konfliktów z prawem. Alkoholizm i nikotynizm! Przechlapane! W tej dziedzinie prawie już facetów dogoniłam.

Ale, ale ! Bez przesady!! Bardzo rzadko wsiadam  po  pijaku do samochodu. Tu dominują panowie i to znacznie!  

Żrę namiętnie natomiast środki przeciwbólowe.

 

Oczywiście to głównie ja wykonuję prace domowe włącznie z zadaniami dla dzieci szkolnych, wychowuję, chodzę na wywiadówki i do lekarza.

Władam i zarządzam również budżetem domowym, co nie jest dziwne bo suma to niewielka i bez obaw można ją powierzyć osobie stojącej na niższym szczeblu rozwoju.

Oglądam namiętnie seriale (w przerwach jak nie sprzątam, piję, jestem na wywiadówce lub się nie dokształcam). Kocham zwłaszcza rodzime lub brazylijskie.

Czytam najczęściej babskie pisma z dużą ilością fotek znanych ludzi i z plotami oraz jedną książkę na rok (i co Poczwarka na to?).

W teatrze bywam raz na dwa lata natomiast częściej w kinie.

 

Ale, nie jest tak źle, bo interesuję się polityką i jestem czynnym wyborcą.

Niestety, nie jestem w elitach władzy, bo inne statystyczne nie głosują na mnie, jak już zdecyduję się startować.

Wybierają wtedy facetów.

Jestem niezwykle podatna na reklamę i dlatego jest ona adresowana głównie do mnie i do dzieci.

 

 Na koniec dodam, że nie miewam orgazmu ale się do tego nie przyznaję i udaję mimo, że stosunkowo wcześnie zaczynam (18 lat i 9 miesięcy).

Mam nadwagę i częściej maluję paznokcie niż golę nogi(!)

 

Jak Wam się podobam? Już się pokochałam!

 

Chyba z radości się upiję, obejrzę serial, przeczytam 1/365 książki, zażyję środki przeciwbólowe a następnie pójdę na wywiadówkę (z wymalowanymi paznokciami ale bez ogolonych nóg). Tam mnie nakryją i wejdę w konflikt z prawem.

Nie! Lepiej będzie jak po pijaku na wywiadówkę pojadę samochodem.

Złapią mnie i w ten sposób popieprzy im się w statystykach....

komentarze (29) | dodaj komentarz

Rasizm czycha wszędzie

sobota, 10 marca 2007 20:17

    W pobliżu mojej pracy otworzono następny ciucholand (pewex, szmatex, secondhand’s.....). Chyba zwiedzieli się, że tu  będzie niezły zbyt bo pracują same nisko opłacane kobitki, i jest to już czwarty ciucholand który mijam idąc do pracy.         Pierwszy powstał w miejscu gdzie za starych czasów królowała „Moda Polska” i gdzie zakupiłam za grubą kasę swój pierwszy elegancki kostium. Był niepowtarzalny, niezniszczalny i niezapomniany.......

Nie ma już „Mody Polskiej”, „Telimeny” jest natomiast moda polska ciucholandowa (bez dużej litery bo zeszła z piedestału i poetycznie i patetycznie sięgnęła bruku).

O, nie! Absolutnie nie mam zamiaru narzekać. Co to , to nie! Ja umiem się dostosować i nie będę płakać po... ( chciałam napisać po wylanym dziecku z kąpielą ale ja mam zbyt dosłowną wyobraźnię i kojarzy mi się to z najgorszym horrorem. Kto wymyśla takie idiotyzmy? Uczą tego na polonistyce?).

Toteż, w obecnej rzeczywistości (polskiej kobiety pracującej) ,zachadzam do świątyń obecnej mody polskiej.  A jakże!

    Wygrzebałam sobie ostatnio żakiet który nazwałam „40 deko” za jedyne 15 złotych! Jest super! Zwraca uwagę oczywiście nie stopniem zniszczenia ale bajernym krojem. Darmo by takiego szukać po butikach.

Kupiłam również swojemu małżonkowi koszulę firmy „Boss” w drobniuteńką krateczkę w granatowych i niebieskich odcieniach. Uprałam, wyprasowałam i powiedziałam, że nabyłam ją na hali targowej od ruskich. Gdybym powiedziała, że jest z ciucholandu nawet by na nią nie spojrzał  a tak to się ucieszył.

On ma pojęcie! Boszszsz..... Koszula „Boss’a” od ruskich!!! Tylko mój kochany facet daje sobie wcisnąć taki kit.

    Nigdy nie kupiłam mu żadnej „wdziewki” od ruskich! Ja rzeczy piorę a nie wietrzę a w większości przypadków po zabiegu prania placowo-targowe rzeczy się prują, odbarwiają i nie nadają nawet do ciucholandu (zawłaszcza tam!!!!).

    Mój ukochany ma również obiekcje co do innych sklepów typu „Zara”, „H&M”, „Orsey” ,ale nie powiem, dzielnie zniósł moją wyprawę do tego typu obiektów w ramach posezonowych obniżek.

Wprawdzie, prawie zdębiał, jak kupiłam sobie w ”Zarze” bluzeczkę za jedyne 99 złotych (po obniżce oczywiście).

Nie mógł chłopina pojąć jak, coś co mieści się w zamkniętej dłoni (jego oczywiście), może kosztować taką kasę!  Gdyby on jeszcze wiedział, że jego „Boss” kosztował dychę...

Nie mógł zrozumieć, że bluzka dostała dokupiona do żakietu „40deko” i że będzie to idealny komplet.  Dokładnie takiej szukałam zaraz po kupieniu żakiecika.

Gały mu zrobiły się olbrzymie jakbym mówiła, że będę paradować ubrana tylko w ten żakiet z bluzką (nawet bez majtek). Nie znalazł wytłumaczenia jakim cudem to do siebie pasuje.

    To, że facet nie zna się na modzie to jest wybaczalne ale, że nie ma zmysłu estetycznego to karygodne!

    Gdyby jego poglądy na ubiór przenieść na stosunki międzyludzkie, to mój ukochany małżonek, okazałby się ortodoksyjnym rasistą !

    On nie widzi rzeczy tylko ich pochodzenie.

Oczywiście nie podoba mu się zarówno ciucholand jak i „Zara” .

To gdzie ja mam ubierać siebie i rodzinę? W  biedronce?

 

komentarze (15) | dodaj komentarz

Dzień litości dla kobiet

czwartek, 08 marca 2007 15:13
Dzień Kobiet. Jakby nie patrzeć święto ważne bo dotyczy połowy ludzkości.
Chociaż, jeżeli ktoś by statystycznych przeliczeń dokonywał na zgromadzeniu z okazji tego święta u mnie w pracy, to okazałoby się zupełnie nie statystycznie. To znaczy, ludzkość składałaby się głównie z kobiet i rządzących nimi szefów.
    Tak więc, w mojej nie statystycznej jednostce pracy odbyły się (a jakże!) obchody Dnia Kobiet. Kawa, ciastko i mnóstwo , mnóstwo serdeczności.
Boss wyrażał radość i dumę, że pracuje z nami. Naprawdę facet zauważył jak ciężka i niewdzięczna jest rola kobiet w naszym społeczeństwie. Życzył nam spełnienia marzeń z takim żarem i szczerością, że nie sposób było mu nie wierzyć.
On naprawdę chce, żeby nasze marzenia się spełniały! Po prostu popatrzył na nas ludzkim okiem.
    Wtedy właśnie należało tą okazję wykorzystać a ja durna tego nie zrobiłam!
Należało, póki się facet przejął i współczuł, biec do niego z podaniem o dofinansowanie realizacji mojego najskrytszego marzenia.
Marzę o operacji odsysania tłuszczu.
Dziś Boss by to zrozumiał i w przypływie litości nad kobietami, podpisał.
Straciłam jedyną w roku okazję, kiedy zobaczono we mnie kobietę z potrzebami.
Jutro już nie będzie Dnia Kobiet i nikt się nade mną nie pochyli ze zrozumieniem . A taka była okazja .......

komentarze (13) | dodaj komentarz

Dopisek

wtorek, 06 marca 2007 17:27
NIECH AUTOR POGODA PRZEŚLE MI LINK DO SWOJEGO BLOGA

komentarze (3) | dodaj komentarz

Jestem kobietą upadłą.

wtorek, 06 marca 2007 11:46

To nie pomyłka! Jestem kobietą upadłą.

Upadłą w całej rozciągłości.. Upadek mój był nagły i niespodziewany  i , jak należało się spodziewać, udział w tym ma oczywiście facet.

A oto historia mojego upadku:

Słoneczko świeciło pięknie (przynajmniej świeci tak od paru dni) i w związku z tym bardzo wolno podążałam sobie chodniczkiem obok ścieżki rowerowej i ulicy w stronę zalewu. Naokoło nie działo się nic.

Jedyny punkt dający oznaki życia, to był samochód zaparkowany parę metrów przede mną i pochylający się nad boczną jego szybą facet.. Zajęty był rozmową z kimś w samochodzie.

Był w średnim wieku ( to znaczy osiemnaście lat skończył co najmniej dwa razy), ubrany w kurtę skórzaną i , co ciekawe miał pięknie, naturalne, jedwabiście i kasztanowo połyskujące włosy. Wierzcie mi, znam się na tym. W życiu nie miałam takiego efektu na głowie a inwestuję w farby co miesiąc i to sporo. Kasztan to mój kolor ulubiony.

Słoneczko powodowało drażniące w oczy odblaski od kurtki i jedwabistych włosów faceta. Gdy go mijałam, rozmawiał nadal.

Co mnie zauroczyło w tym obrazku? Nie mam pojęcia.

Facet?

Naprawdę najzwyklejszy w świecie. Nie do końca znowu taki urokliwy , ani wysoki ani niski, Taki sobie sympatyczny gościu.

Samochód?

Komu jak komu ale mnie to nie można tym zaimponować. Rozróżniam tylko kolory. Jedyny, jaki pamiętam, że mi się wrył w pamięć to ceglastego koloru opel tigra. O niego gotowa byłam walczyć. Pięknie pasował by do większości moich ubrań. A zwłaszcza do płaszcza. Rodzina moja uznała jednak, że odpada w przedbiegach bo jest dwuosobowy a nas jest troje plus pies.

No więc,  o co chodzi z tym zauroczeniem?

Minęłam gościa , pokonałam dobry kawałek drogi i nagle doznałam nieprzepartej ochoty zobaczyć go jeszcze raz. Ale przecież nie mogłam się odwracać! Przyszło mi na myśl, że przejdę na drugą stronę ulicy.

I......pewnikiem, zrobiłam to zbyt szybko. Nie dość, że wlazłam na ścieżkę rowerową, omal nie wpadłam pod rower to jeszcze odskakując rąbnęłam w jakowyś znak. Głową i torebką . Upadając zdążyłam jeszcze powiedzieć: „O, przepraszam!” i to nie do rowerzysty ( który też wyrżnął parę metrów dalej) ale do znaku.

Gdy z trudem podnosiłam się do kupy po tym haniebnym upadku, to jego świadek a zarazem przyczyna, czyli jedwabisto kasztanowy facet, patrzył na mnie z rozdziabioną gębą, On na pewno nie był mną zauroczony bo nie sądzę żebym padała z wdziękiem. Okazał się zwykły i kompletnie już nie połyskujący. Ale ja już chyba słabo widziałam....

 

Teraz liżę rany (boli łeb, przedramię i biodro)  i rozpaczam jak nisko upadłam. Jak zwykle przez faceta.....

komentarze (8) | dodaj komentarz

cd cd cd cd........

poniedziałek, 05 marca 2007 1:06

    Ostatnio nie mogę zamknąć tematu w jednym blogowym wpisie. Ba, nawet piszę nie na temat. Dlatego,  tytuły  nadaję po zakończeniu wpisu. Wtedy, gdy coś się wyklaruje.

    Wczoraj (oj, to już przedwczoraj) zamierzałam dać upust nostalgii za dzieckiem, które wyjechało raptem na weekend a skończyło się, że przywaliłam politykom.

    To nie tak miało być!

Absolutnie i z pełną świadomością, nie chcę pisać o polityce!

 Mimo, że nieustannie ryje się w moje życie. Sieje zamęt, rzuca padliną, niepokoi, oburza jednocześnie chcąc się przypodobać. Obrzyd!!!!

    Politycy mnie nie rajcują.

Ich „seksapil władzy” na mnie nie działa.

    Co niektórych, w przypływie bardzo dobrego nastroju, może uznałabym za wartych moich zmysłów (tylko bez podtekstów: autor miał na myśli wzrok!). Ale musieliby się nie odzywać.

A to, chyba niemożliwe.........

komentarze (5) | dodaj komentarz

Nasionko

sobota, 03 marca 2007 17:43
Na deser, po masowej spowiedzi na wszystkich blogach (to chyba w ramach rekolekcji przed Wielkanocą), będzie dziś historyjka, którą z lubością wspominam z dzieciństwa mojego synusia.
Miał wtedy sześć lat.
Moja młodsza, niezwykle zaradna i praktyczna siostra, była wtedy w ciąży. Stwierdziła, że na pytanie (bo na pewno takie padnie): "Dlaczego Ciocia jest taka gruba?", należy dziecku odpowiedzieć prawdę. Nie wciskać kitu o kapuście, bocianach ale wykorzystać okazję i uświadomić małolata.
Do takowego pytania, jak należało się spodziewać, doszło. Moja, przygotowana na taką ewentualność, siostra odpowiedziała:
    -Wiesz, zdecydowaliśmy z wujkiem, że w moim brzuchu będzie się rozwijał  człowieczek. Powstał z maleńkiego nasionka i wkrótce się urodzi.
("postanowiliśmy".... to tak się teraz to robi?)
Synuś popatrzył na nią ze zdziwieniem i ...lekkim obrzydem. Temat nie uznał za wyczerpany:
    -A jak sobie to nasionko włożyłaś?
    -Ty je połknęłaś?
    -Wujek dał ci wszystkie czy jeszcze mu zostało?
Dalsze tłumaczenia mojej siostry były "niezjadliwe" i dla mojego dziecka nieciekawe. Pultała się w zeznaniach. Tak, że efekt był taki, że syncio wrócił do lega.
"Jak to się robi" to on się od niej nie dowiedział. Chyba musiał go później w szkole uświadomić jakiś kumpel.
Teraz, najwyższa pora porozmawiać z nim czy wie jak dzieci nie robić.
No siostry na tę rozmowę nie wyślę.....

dopisek(1)

Wzięło mnie na wspominki bo moje, ciut  podstarzałe, dziecko pojechało z ciocią na narty, Ciocia dla odmiany zostawiła mi swoje które tylko patrzeć jak zapyta "Ciociu........

dopisek(2) powstały na wskutek zgubnego dla mózgu oglądania TV i słuchania co mówią:

Politykom, którzy wykazują kompletną ignorancję w zakresie prokreacji, nadmieniam, że:
    -nasionko jest od tatusia (i całkiem możliwe, że niektórym go jeszcze zostaje) ale to jednak mamusia go hoduje, rodzi i opiekuje się nim. Bardzo często samotnie. Znam bardzo wielu tatusiów którzy, za cholerę, do nasionka się nie przyznają.
    -skoro, to tylko nasionko, to dlaczego, Ci od (z pełnym szacunkiem) nasionek decydują na najwyższym szczeblu o losach wszystkich mamuś, wcale ich o to nie pytając?
    -nie podejrzewam, elity władzy, że traktują mamusie jak inkubatory! Broń Boże! Ja tylko pytam...
    -zastanawiam się, czy czasem te nasionka (co to nie wszystkie oddali) nie uderzają im do głowy i nie wpływają na proces myślenia.
Spoko! Ja tylko pytam ....



komentarze (6) | dodaj komentarz

SPOWIEDŹ dla SOL

piątek, 02 marca 2007 19:03
Moja kolej na spowiedź..... niech i tak będzie, Zacznę (bardzo wybiórczo) od wczesnej młodości.
    W drugiej klasie szkoły podstawowej podkochiwałam się w Lubańskim, piłkarzu, który już wtedy w piłkę  prawie nie grał ale w moim domu był wiecznie na świeczniku. Koleżanka z ławki Ula "odgapiła" moją miłość i też zaczęła  do niego
pałać.
Wkurzyło mnie to okrutnie!
Dorwałam jakiś gazetowy plakat z moim idolem i mimo młodego wieku bardzo umiejętnie podrobiłam podpis Włodzia Lubańskiego.
Zbiegło się to z moim wyjazdem do rodzinki na ferie zimowe.
Po powrocie sprzedałam Uli kit, że byłam w Warszawie, na Okęciu. Mój idolol wychodził z samolotu, ja podbiegłam, on podpisał z uśmiechem a nawet porozmawiał.
Ula zdębiał, posiniała z zazdrości i POTARGAłA MóJ PLAKAT, czym mnie wkurzyła jeszcze bardziej.
Palnęłam ją w łeb workiem od pantofli, w którym nie było (niestety) pantofli tylko buty i to chyba zimowe. W wyniku mojego ataku:
- Uli zakiwał się przedni ząb,
-rozbiła się szyba  ( worek palnął Ulę i "wymsknął" się ulatując tak nieszczęśliwie),
-co wrażliwsze dzieci się poryczały,
-pani woźna rozwrzeszczała,
-moja mama została zobowiązana do przyjścia do szkoły,
-zakazano mi kontaktów z Ulą a jej ze mną,
-zostałyśmy najlepszymi koleżankami do końca podstawówki,
-Ula miała siny ząb jeszcze w klasie trzeciej (dzięki temu ja miałam większe powodzenie),
-Ula przestała mi podrywać moich chłopaków.
Więcej (małych) grzechów nie pamiętam (tylko takie których publikacji zakazuje odpowiednia ustawa)! Za wszystkie serdecznie (czasami) żałuję.

DOPISEK
Na moją korzyść niech działa to, że zawsze miałam dobry gust i słabość do starszych panów (Lubański nadal jest niczego sobie).

komentarze (6) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin: 358368

Który dzisiaj mamy?

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 07.01.2010 21:30:49
  • autor: tercia.nelly
  • treść: siemka! fajny blog. ...

Statystyki

Odwiedziny: 358368
Wpisy
  • liczba: 144
  • komentarze: 7102
Bloog istnieje od: 1130 dni

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 27.08.2008 21:32:55
  • autor: BeKaeSiak
  • punkty: 80
  • treść: bo tak o :)...