Dzisiaj nie będzie zapowiadanego wykładu o reklamie.
Autorka bloga nie znalazła odpowiedniej osoby do jego przeprowadzenia.
Wszyscy kompetentni pewnie już w Irlandii.
Natomiast pogadamy o sztuce.
Całkiem niezłej sztuce! A jakże- uczynimy to bardzo kulturalnie.
„Mayday II”- mam bowiem zaliczone.
Załapałam się na spektakl w sobotę.
Zabawa przednia!. Śmiechoterapia najwyższych lotów!
Początkowo myślałam, że to będzie to powtórka „Mayday I” i tak się zanosiło!
Ale zakończenie- majstersztyk!
Nic więcej nie powiem. Jak będzie okazja- iść i oglądać!
Nie ma się co bać- to żadne dzieło wielowątkowe, wielopłaszczyznowe, wiekopomne i przekazujące „bówiejakie” prawdy dla ludzkości.
Jak ogląda się takie sztuki jak „Mayday” to tak, jakby wyjadało się wisienki z tortu albo chlipało samą śmietankę z cappuccino!
Wiadomo że tym człowiek się nie naje- ale za to jak rozkosz podniebienia!
A ja jestem łasuch na te rzeczy….
Przeżyłam święta, choć wierzcie, nie było łatwo.
Wyszłam cało a nawet wzbogacona o … kilka kilogramów.
Nie będę dociekać ile żeby się nie pogrążać!
Wydostałam się nawet, o przyzwoitej porze, ze 190 tysięcznego tłumu ma rynku.
Mówi się teraz o poświątecznej traumie i coś w tym jest!
Na przyszłe święta nie dam się zwariować.
Zrobię tak jak, niedościgniona w celnych pomysłach, Pandora- porządki ograniczę do opróżnienia kosza na pulpicie!
Żadnych wzmożonych zakupów, potraw w ilościach „nie do zjedzenia”, nawet prezentów!
O właśnie ! Prezenty!
Wiadomo wszystkim, że mam szczególną słabość do Iśki- mojej chrześniaczki.
Ale żeby mi aż tak odwaliło.
Kupiłam jej obrzydliwie komercyjne, różowe koniki Pony bo stanowiły szczyt marzeń jakie miał spełnić aniołek pod choinką .
Tylko Iśka i jej sześcioletnie uwielbienie dla różowego koloru, mogły spowodować, że zapłaciłam za to, koszmarnie drogie, paskudztwo- własnymi, osobiście zarobionymi pieniędzmi.
W ubiegłym roku dostałam „Historię piękna” Umberto Ecco, natomiast niedawno pojawił się drugi tom „Historia brzydoty”.
I taki prezent właśnie znalazłam pod choinką.
Isia powiedziała, że ta książka do mnie nie pasuje.
Nawet przez myśl by jej nie przeszło, że ja to wolę niż piękne różowe koniki….
Ja też sądzę, że o ile „Historia piękna” to prezent dla mnie idealny to drugi tom ... niekoniecznie.
Licznik odwiedzin: 358405
| « styczeń » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: